Slimette – Test Czytelniczki Cz. 2 (Podsumowanie)

Slimette – Test Czytelniczki Cz. 2 (Podsumowanie)
Rate this post

Nasza czytelniczka Gosia kilka tygodni temu wysłała do nas e-maila rozpoczynającego jej test Slimette. Oto jej wrażenia i efekty po miesiącu stosowania produktu:

„Minął miesiąc od kiedy rozpoczęłam testowanie Slimette. Pora na ocenę jakości i opłacalności tego produktu. Dla przypomnienia… Slimette to produkt, który jest mixem 5 składników: Jagody Acai, guarana, ekstrakt z zielonej herbaty, L-karnityna, Papryka Cayenne.

Wrażenia i Efekty
Największe oczekiwania pokładałem w przyśpieszeniu metabolizmu, ponieważ to on jest moją główną przeszkodą w walce o wymarzoną sylwetkę. Tak jak pisałem w ostatnim wpisie, przyśpieszenie metabolizmu zauważyłam po tym, że częściej korzystałam z toalety.

Widać to też było po tym, że od razu po przebudzeniu mój żołądek często domagał się jedzenia, mimo że głodna spać nigdy nie poszłam. Myślę, że to dzięki przyśpieszonemu spalaniu w nocy.

Muszę koniecznie dodać, że moje plany pokrzyżowała trochę choroba, która trwała prawie cały ostatni tydzień. Zakłóciła ona mój rytm treningów. Gdyby nie to, efekty byłyby na pewno jeszcze lepsze. No ale i tak nie mam prawa do narzekań, ponieważ waga pokazała wczoraj 65,3kg!

Po pierwszych dwóch tygodniach było 3,5kg mniej na wadze, po kolejnych dwóch tygodniach zeszło jeszcze 2,4kg. Razem daje to aż 5,4kg zrzuconego balastu.

To dla mnie ogromny sukces i pierwsze tak spektakularne efekty w odchudzaniu. Przy moich poprzednich próbach, maksymalnie udawało mi się zrzucić 3kg. Tyle, że później waga i tak wracała, bo dieta była zbyt restrykcyjna i nie byłam w stanie jej kontynuować.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że bardzo dużą rolę odgrywał trening oraz przestrzeganie prostych zasad żywieniowe. Warto też dodać, że Slimette dzięki zawartym składnikom, które zmniejszają apetyt oraz zwiększają metabolizm i energię , zdecydowanie ułatwia trzymanie się tych zasad.
Jedyne czego żałuję to tej parszywej choroby, bo myślę że gdybym w ostatnich 2 tyg mogła uprawiać więcej sportu, efekty byłyby jeszcze lepsze.

Dieta
Nie mam powodów do narzekań, większość dni udawało mi się trzymać wszystkich założeń. W ciągu całego miesiąca zjadłam raptem kilka batoników. Różnica była taka, że po stosowaniu suplementu po prostu nie miałam zbyt dużej ochoty na słodycze.

Trening
Plany treningowe pokrzyżowała nieco choroba. W ciągu ostatnich dwóch tygodni łącznie tylko dwa razy jeździłam na rowerze, dlatego zrezygnowałam żeby brać dodatkowy urlop. Szkoda, że nie wykorzystałam w pełni podkręconego metabolizmu.

Podsumowanie i czy warto
Rozpoczynając test, miałam spore obawy, że Slimette może okazać się podobnym niewypałem jak Thermacuts i znów wyrzucę pieniądze w błoto. Na szczęście dzięki uzyskanym efektom, produkt sam się obronił.

Wg mnie wysoką jakość gwarantują dobrze dobrane tutaj składniki oraz przede wszystkim ich odpowiednia ilość. W poprzednio testowanym Thermacuts cholera wie, ile czego rzeczywiście było.
Widać, że w wypadku Slimette producent wychodzi z założenia, że lepiej dać klientowi produkt najwyższej jakości który zapewni mu efekty, bo wiadomo że wróci wtedy po kolejne opakowanie.

Mimo tego, że w Slimette trzeba zainwestować 150zł, to na pewno nie raz jeszcze do niego wrócę. Wg mnie lepiej dopłacić kilka złotych i mieć pewność, że to co bierzemy jest w pełni naturalne, bezpieczne i przybliża nas do wymarzonej sylwetki.

Mimo, że dzięki Slimette można chudnąć bez większych wyrzeczeń, trzeba jednak pamiętać że nie jest to magiczna pigułka. Jeśli chce się schudnąć to aktywność fizyczna i odpowiednie odżywianie się to podstawa.

Pozdrawiam
Gosia :)”